| Nasze wody są lepsze niż na Zachodzie |
|
|
|
|
Z prezesem Krajowej Izby Gospodarczej "Przemysł Rozlewniczy" - Mieczysławem Kucharskim, Krajowa Izba Gospodarcza "Przemysł Rozlewniczy" powstała w 1999 roku w wyniku integracji kilku organizacji zrzeszających producentów wód i napojów w jeden duży związek. Dlaczego zdecydowali się Państwo na takie rozwiązanie?
Rzeczywiście, jesienią 1999 roku odbyło się walne zgromadzenie założycielskie, powołujące organizację nie będącą w zasadzie czymś zupełnie nowym. Izba powstała bowiem z połączenia istniejących, niewielkich stowarzyszeń i organizacji, z których największą była Sekcja Wód Mineralnych przy Izbie Gospodarczej ?Uzdrowiska Polskie?. To właśnie wśród członków tej sekcji powstał pomysł utworzenia jednego większego związku skupiającego przedstawicieli branży rozlewniczej. Udało mi się zatem zjednoczyć członków tamtych organizacji, a tym samym skonsolidować działania branży. W ten sposób pewne rzeczy załatwiamy teraz wspólnie, co zdecydowanie ułatwia zadanie. Przypominam, że zrzeszamy nie tylko producentów wód, ale również wiele innych firm związanych z przemysłem rozlewniczym: producentów butelek czy maszyn. To pomaga w zintegrowaniu tego przemysłu oraz w nawiązywaniu współpracy pomiędzy poszczególnymi zakładami..
Ilu członków liczy Izba? Na początku działalności mieliśmy ponad 100 członków, czyli tyle, ile jest potrzebne do zarejestrowania izby gospodarczej. Ale wciąż się rozwijamy i teraz mamy około 120 firm członkowskich. Izba skupia producentów 95% wszystkich wydobywanych wód oraz 75% produkowanych napojów. W skład organizacji wchodzą największe, najbardziej znane firmy, takie jak Żywiec Zdrój, Muszynianka, Cisowianka, Zbyszko czy Coca Cola. Taka centralizacja ułatwia również współpracę pomiędzy producentami, a instytucjami państwowymi oraz działanie na polu międzynarodowym. Nasza Izba wchodzi w skład takich instytucji, jak Europejska Federacja Butelkowanych Wód (EFBW), Europejskie Stowarzyszenie Napojowe (UNESDA) i Europejski Związek Wód w Dużych Opakowaniach (EBWA). A jeśli chodzi o wspomnianą przez Pana współpracę z organami administracji państwowej, jak ona się układa, na przykład w kwestii odpowiedniego ustawodawstwa? Zwykle wszystkie sprawy dotyczące chociażby dopuszczalnych składników, czy butelkowania wód, regulują rozporządzenia Ministra Zdrowia. My, oczywiście, dostajemy te rozporządzenia oraz odpowiednie projekty ustaw do opinii. Dbając o dobro producentów wnosimy swoje uwagi. Niestety, proces zmiany przepisów postępuje bardzo powoli, więc w zasadzie poprawki, które ostatnio wprowadziliśmy już są nieaktualne, zanim odpowiednie rozporządzenie weszło w życie! Zostało nam obiecane, że w tym kwartale coś się pojawi, ale nie możemy być tego pewni. Ostatnio KIG PR organizowała szkolenie dotyczące pozyskiwania funduszy unijnych 2007-2013 w którym znalazły się również informacje dotyczące Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Czego dokładnie dotyczyło to spotkanie? Szkolenie zostało przeprowadzone na zlecenie KIG PR przez profesjonalną firmę consultingową. Było ono przeprowadzone w sposób warsztatowy, a uwzględniło w swoim programie: opisy priorytetów w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007?2013, przygotowanie do aplikacji o środki unijne, omówienie dokumentacji niezbędnej do prawidłowego przygotowania projektu, praktyczne przykłady wypełniania wniosku i sporządzania biznes planu, dyskusję na temat zwiększenia szans na pozyskanie dofinansowania w ramach POIG. Uczestnicy szkolenia wnikliwie analizowali przedstawione zagadnienia zadając wykładowcom wiele pytań. Chętnie organizujemy szkolenia tego typu i popieramy takie inicjatywy. Informacji dotyczących pozyskiwania unijnych dotacji można oczywiście szukać na rządowych stronach internetowych, ale zorganizowanie seminarium będzie bardziej pożyteczne. Chcieliśmy zaprezentować, jakie istnieją możliwości w kwestii dotacji. Te pieniądze pozwoliłyby wielu zakładom na modernizację i rozwój. A jak wygląda sytuacja dotycząca unijnych dotacji? Czy polskie przedsiębiorstwa starają się o dofinansowania? Szczerze mówiąc, producenci wód w tej kwestii radzą sobie dość słabo. Ministerstwo oczywiście dostaje dotacje, ale istnieje przepis, mówiący o tym, że jeśli produkt nie jest przetwarzany, nie można starać się o dofinansowanie. Wiadomo, że w przypadku naturalnych wód nic się nie dzieje, nie jest to produkt w żaden sposób przetworzony, a co za tym idzie, nasi członkowie nie mają szans na dotacje. Na szczęście, teraz coś się zmienia i pojawiają się przepisy, które pozwalają również producentom artykułów nieprzetworzonych na korzystanie z unijnych pieniędzy. Otwierają się nowe ścieżki, mam nadzieję, że naszym członkom uda się z nich skorzystać. Jakie w tej chwili największe wyzwanie stoi przed polskim przemysłem rozlewniczym? Z jakimi problemami styka się ta branża? W tej chwili największym problemem i wyzwaniem jest oczywiście wzrost sprzedaży. Mamy bardzo dobre rozlewnie i wspaniałe wody, lepsze niż na Zachodzie. Prawo dotyczące dopuszczalnych składników mamy oparte na unijnych dyrektywach, więc jakość powinna być wszędzie podobna, ale trzeba powiedzieć, że w innych krajach panuje większa tolerancja. Przykładem mogą być azotany, które były swego rodzaju wskaźnikiem jakości. Kiedyś dopuszczano 20 miligramów azotanów i w tym limicie mieściły się prawie wszystkie polskie wody. Natomiast ostatnio zmieniono przepisy i można już rozlewać wodę, która ma ich nawet 50 miligramów. Szczerze mówiąc, uważam że to przesada, nie chcieliśmy się na to zgodzić, ale jednak wprowadzono ten przepis. Po prostu większość krajów nie ma możliwości produkowania wody lepszej jakości, więc prawnie sankcjonuje się takie rzeczy. Nasze przepisy byłyby ostrzejsze, bo mamy po prostu lepsze jakościowo wody, precyzyjne i precyzyjnie stosowane normy. Zachodnie wody naturalne nie są już tak czyste, ani dobre. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że konsumenci to docenią. Dziękuję za rozmowę
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|